Kilka słów o Waranasi

Kilka słów o Waranasi


Waranasi przywitało mnie deszczem. Padało przez cały wieczór i całą noc. W nocy wichura była tak silna, że pozrywała linie energetyczne i następnego dnia przez cały dzień nie było prądu. To echa cyklonu, który dotarł do wschodnich wybrzeży Indii, czyniąc tam najwięcej szkód.

Waranasi zmienia się powoli. To wciąż ta sama plątanina wąskich uliczek, w których nietrudno zgubić orientację. Serce miasta pulsuje nad świętym Gangesem. Zwarta zabudowa rozciąga się na przestrzeni ok 10 kilometrów, wzdłuż 84 ghatów, od Assi Ghat na południu do Raj Ghat na północy. Ganges i ghaty są kręgosłupem tego miasta, punktem odniesienia, porządkującym przestrzeń. Tak, jest też nowa część miasta, rozrasta się ono głównie na zachód i południe, ale oprócz planowej zabudowy kampusu Benaras University, ma ona tak chaotyczną strukturę, że urbanistom musi się jawić jak senny koszmar, który oblewa ich ciało zimnym potem. To kombinacja szerokich ulic z niską zabudową i wąskich ulic z wysoką zabudową. To kolonie i osiedla, często bez utwardzonych dróg, oddzielone od siebie płotami, podtopionymi polami, wysypiskami śmieci. Niepołączone w jedną całość, tylko żyjące swoim małomiasteczkowym życiem. Przybysz z zewnątrz musi skapitulować, nie można tego zrozumieć, naprawdę lepiej nie próbować, ale to mimo wszystko jakoś działa, miejski organizm ciężko oddycha, wręcz sapie, ale jednak trzyma się na nogach. Miejscy urbaniści skapitulowali, ale mieszkańcy nie zamierzają.

Mimo tego że nowe Waranasi zajmuje coraz większe połacie ziemi i rozrasta się we wszystkich kierunkach cały czas pozostaje tylko dodatkiem, współczesną naleciałością. Mija się je pośpiesznie po drodze do tego prawdziwego miasta, jednocześnie realnego i wyobrażonego. Dla większości przybyszów większe znaczenie ma to czego nie widać. Obecność bogów i bogiń, którzy w niezliczonych świątyniach manifestują swą moc, święci asceci i mistycy żyjący w murach licznych aśramów i czekające na wszystkich przeznaczenie, śmierć, która w tym mieście nabiera szczególnego znaczenia. Święta geografia umiejscawia w Waranasi niewidoczne dla fizycznych oczu rzeki. Przy ghacie Panchganga zbiega się ich aż pięć. Pielgrzymi przemierzają miasto po dawno wytyczonych szlakach, które kierują ich do miejsc o szczególnej oczyszczającej mocy. Święcie wierzą w to, że wędrówka pielgrzymim szlakiem zmyje z nich nagromadzone grzechy, przybliży ich do wyzwolenia, a być może po prostu pomoże w rozwiązaniu rodzinnych problemów, w odzyskaniu zdrowia, w odpokutowaniu za popełnione błędy. Ale te realne Waranasi twardo stoi na ziemi. Pielgrzymi i turystyczny biznes to nie wszystko. Miasto żyje swoimi sprawami, celebruje swoją kulturę, dba o gospodarkę. Życie to przecież również, a może przede wszystkim, codzienność. Codzienne zajęcia i obowiązki, które należy wykonywać najlepiej jak się potrafi, według przekazywanych z pokolenia na pokolenie wytycznych, dopracowanych do perfekcji wzorców.

Poruszanie się po starszej części Waranasi jest wyzwaniem nawet dla mieszkańców tego miasta. Żadna z dostępnych na rynku map nawet nie próbuje przedstawić labiryntu wąziutkich uliczek. Jest to po prostu pusta przestrzeń pomiędzy Chauk Road a Gangesem.  Jednak w tej pustej przestrzeni pulsuje niebywale bogate życie. Za pozornym chaosem kryje się pewien porządek. Od zamierzchłych czasów Waranasi przyciągało pielgrzymów, osadników i kupców z całych Indii. Zazwyczaj osiedlali się oni w swoich koloniach, które tworzyły swego rodzaju mini dzielnice, nazywane tutaj mohalla Na podział geograficzny nakładały się jeszcze podziały religine i kastowe. Jednak fenomenem tego miasta jest to, że te podziały, potencjalnie konfliktogenne, nigdy nie były sztywne i zostało tak do dziś.  W Madanpura, pozornie muzułmańskie mohalla mieszkają również hindusi. Hinduskie świątynie stoją obok meczetów, religijny krajobraz dopełniają chrześcijańskie kościoły, sikhijskie gurudwary i świątynie dżinijskie. Niskie kasty mieszają się z braminami, kupcy za sąsiadów mają mleczarzy, Bengalczycy żyją obok Drawidów. Dochodzą do tego jeszcze podziały w obrębie samych religii. Ciężko by zliczyć hinduskie sekty, które w Waranasi mają klasztory, noclegownie, świątynie. Większość muzułmanów to sunnici, ale 10% stanowią szyici. Zdarzały się w Indiach konflikty między sektami, ale nie tutaj, nie w Waranasi. Przez stulecia, tysiąclecia te grupy nauczyły się żyć obok siebie. Waranasi to jeden z przykładów indyjskiej otwartości i kultury akceptacji, w której odmienności, odrębności są nie tylko tolerowane, ale akceptowane a nawet wspierane.