Hola Mohalla – niezwykłe święto Sikhów

Hola Mohalla – niezwykłe święto Sikhów


Do Anandpur Sahib przyjechaliśmy samochodem, po godzinnej jeździe z Ćhandigarh, modernistycznej stolicy dwóch zachodnioindyjskich stanów – Pendżabu i Harijany. Było wcześnie rano a przed nami perspektywa spędzenia 12 godzin w miejscu, o którym właściwie nic nie wiedzieliśmy. Oprócz najważniejszego tego dnia miały się tam odbywać uroczystości wielkiego sikhijskiego święta – Hola Mohalla. Będzie tłoczno, głośno i kolorowo, przynajmniej tego możemy być pewni.

Hola Mohalla

Anandpur Sahib

Anandpur Sahib to nieduża, senna miejscowość we wschodnim Pendżabie. Miasteczko wyrasta znienacka pośród pól uprawnych i wsi a widoczne z daleka, białe gurudwary (sikhijskie świątynie), które górują nad całą okolicą, wydają się być trochę nie na miejscu. Jakby ktoś przeniósł je z innego, ważniejszego i ludniejszego miejsca. Jednak raz do roku te pokaźne gmachy i prowadzące do nich szerokie ulice zapełniają się tłumami ludzi, wypełniającymi każdy skrawek wolnej przestrzeni.

Z samego początku atmosfera była bardzo leniwa i przez nasze głowy przeszły niepokojące myśli – czy aby nie pomyliliśmy daty, a może miejsce niewłaściwe… Jednak w miarę jak kolejne ciężarówki i traktory z przyczepami dowoziły nowe grupy pielgrzymów, ulice Anandpur coraz bardziej się wypełniały. Uaktywniali się straganiarze i robiło się coraz gwarniej. Ruszyliśmy za pielgrzymami licząc na ich rozeznanie i wierząc w to, że w tak niewielkim miejscu nic nie umknie naszej uwagi.

Hola Mohalla

Lokalizacja miasta, w którym mają miejsce najważniejsze wydarzenia święta Hola Mohalla nie jest przypadkowa. Pendżab jest ojczyzną sikhów. To na tej ziemi pojawiła się w XVI w. nowa religia i tutaj najszybciej znajdowała zwolenników. Wspólnotę sikhijską na całym świecie szacuje się na 25 milionów, a sikhów można spotkać dosłownie w całych Indiach, jednak 75% z nich żyje właśnie w indyjskim Pendżabie (Pendżab rozpościera się również po pakistańskiej stronie granicy). W Pendżabie znajduje też najświętsze miejsce sikhów, jakim jest Złota Świątynia w Amritsarze, prawdziwy klejnot architektury.

W centrum Anandpur stoi wielka gurudwara Takht Sri Kesgarh Sahib. Weszliśmy do środka by lepiej poczuć atmosferę święta, wspólnie z pielgrzymami zjeść prasad (poświęcony pokarm) i przysiadłszy na ziemi wsłuchać się w religijne pieśni – kirtany. W przeciwieństwie do wielu świątyń hinduskich, w miejscach kultu sikhów obcokrajowcy mogą czuć się zupełnie swobodnie. Drzwi świątyń są dla nich szeroko otwarte. Zewsząd czuć serdeczne spojrzenia i wręcz zachętę by uczestniczyć w nabożeństwach, śpiewach czy wspólnych posiłkach. Dotyczyło to również znajdującego się w pobliżu zbiornika wodnego (sarowar), gdzie podpatrywać mogliśmy rytualne ablucje wiernych, jakich dokonują oni przed wejściem do świątyni. Żadnego nagabywania czy stręczycielstwa, tylko przyjazne rozmowy i szczere uśmiechy. To wzór, który powtarzał się również w innych sikhijskich miejscach w północnych Indiach.

Hola Mohalla

Nihangowie

Choć zaczęliśmy od świątyń, to w tym święcie uroczystości i czynności religijne nie są najważniejsze. Na pielgrzymów czekają inne atrakcje. Hola Mohalla to święto o tyle niezwykłe, że jest swoistymi igrzyskami sikhijskich świętych wojowników i strażników wiary – nihangów, powołanymi dla obrony wiary przed prześladowaniami. W czasie trwania święta prezentują swoje umiejętności, zwłaszcza zaś styl walki znany jako gatka. Święto zostało zainicjowane przez Govind Singha, ostatniego z wielkich dziesięciu sikhijskich przywódców, pod koniec XVII w., kiedy to Sikhowie toczyli zażarte boje z państwem mogolskim. W czasie indyjskiego święta Holi urządził on w forcie Holgarh, na terenie dzisiejszego Anandpur, jednodniowe widowisko z pokazami walk i konkursem recytatorskim. Coroczne świętowanie stało się tradycją i rozprzestrzeniło się z Anandupur na wszystkie strony. Podobnie jak hinduskie holi, również ono ma radosny charakter i także tutaj używa się kolorowego proszku, którym nihangowie posypują publiczność.

Nihangów łatwo poznać po stroju. Aby odróżnić się od wyznawców innych religii, Sikhowie mieli obowiązek nosić Pięć Ka – symbole sikhijskiej wiary: długie włosy (kes), grzebień (kangha), sztylet (kirpan), krótkie spodenki (kaćh) i stalową bransoletę (kara). O ile wszyscy sikhowie noszą wciąż długie włosy, posiadają grzebień i bransoletę, to sztylet i krótkie spodenki są wyróżnikami strażników wiary. Święci wojownicy, których można poznać też po granatowym turbanie, obecnie nie muszą już bronić wiary, jednak powinni poświęcić jej swoje życie. Posiadać powinni kwalifikacje świętych i jednocześni umiejętności żołnierzy, tak by wzbudzać respekt. Obecnie liczbę nihangów szacuje się na ok. 30 tys. Są oni częścią khalsy, wspólnoty sikhów, którzy przeszli inicjację i noszą przydomek sikh (lew – dla mężczyzn) bądź kaur (księżniczka – dla kobiet) i zgrupowani są w wiele mniejszych frakcji.

Hola Mohalla

Procesja

Koło południa zrobiło się tak ciasno, że realną stała się groźba, iż stracimy się z oczu. Dodatkowo żar lejący się z nieba i puste żołądki zniechęcały do dalszej eksploracji. Uratowała nas mała restauracja, chyba jedyna w całym mieście i o dziwo niemalże pusta. Gdy z niej wyszliśmy na ulicach miasta świętowanie wkroczyło w nową fazę. Masy ludzi w wielu miejscach okalały grupki mężczyzn – adeptów szkół walki, prezentujących sztuczki i techniki walki, niegdyś zarezerwowane dla wojowników a dziś coraz bardziej popularnych . Byliśmy świadkami niezwykłego tańca z najeżoną kolcami metalową kulą czy też prawdziwej demonstracji siły mięśni, woli i koncentracji, potrzebnych do rozbijania cegieł na klatkach piersiowych towarzyszy. Później, już na stadionie,  przez kolejne dwie godziny obserwowaliśmy, razem z tysiącami widzów, wojenne tańce, pełne podskoków walki z szablami i kijami i pokazy jeździectwa. Patrząc na szybkość z jaką poruszali szablą i zwinne ruchy wojowników, również tych małych, kilkuletnich,  nie dziwi fakt, że w przeszłości byli postrachem wielkich armii, które pomimo zdecydowanej przewagi liczebnej, ulegały ich technice, determinacji i bezwzględności. To dzięki takim wojownikom na przełomie XVIII i XIX w. państwo sikhów było prawdziwą potęgą, której długo nie mogli złamać nawet Anglicy.

Hola Mohalla

Punktem kulminacyjnym programu dnia i trzydniowych obchodów jest procesja nihangów. Wyrusza tradycyjnie z ich siedziby na tyłach głównej gurudwary, kierując się w stronę fortu a następnie stadionu, gdzie mają miejsce główne uroczystości.  Spotkanie ubranych w tradycyjne szaty wojowników, którzy często paradują w pełnym rynsztunku jest niezwykłym doświadczeniem. Broń, którą noszą w wielu przypadkach musi pamiętać czasy brytyjskie. Idą w procesji dumnie dzierżąc w dłoniach sztandary, przodem zaś jadą jeźdźcy na koniach i słoniach. Choć w Indiach byliśmy już wielokrotnie ten widok był dla nas czymś zupełnie nowym, dowodem na to, że Indie nigdy nie przestają zaskakiwać. Łącznie w procesji bierze udział 13 grup nihangów. Najbarwniejszą z nich jest grupa Budha Dal o największej renomie. Jej przywódcy niosą na głowie ogromne turbany, będące świadectwem ich autorytetu. Największy z nich, niesiony przez Babę Major Singha waży 35 kilogramów, na które składa się ponad 400 metrów tkaniny. Dwa mniejsze turbany, niesione przez inne ważne osobistości z tej grupy ważą po 25 kilogramów. Aby zdążyć na uroczystości wszyscy trzej musieli wstać o 3 nad ranem, gdyż proces zakładania całego, tradycyjnego przyodzienia trwa, bagatela, 4 godziny… 

Hola Mohalla

Święto Hola Mohalla odbywa się co roku, z reguły w marcu, w przeddzień indyjskiego święta holi. Najważniejsze obchody mają miejsce w Anandpur Sahib, miejscowości oddalonej o kilkadziesiąt kilometrów od Ćhandigarh. Ćhandigarh jest bardzo dobrze skomunikowane z Delhi, z którego można wygodnie dostać się samolotem, pociągiem lub autobusem. Dystans z Ćhandigarh do Anandupr Sahib najlepiej pokonać taksówką. W Anandpur Sahib można liczyć na zakwaterowanie w domach gościnnych, jest też kilka hoteli. Znacznie większy wybór zakwaterowania znaleźć można w Ćhandigarh.